Drżące dłonie, trzęsące się nogi, ścisk w brzuchu, zaciśnięte gardło, jąkanie albo nagłe przejęzyczenia. Brzmi znajomo? To często pasażerowie na gapę podczas wystąpień publicznych. Pojawiają się wtedy, kiedy najbardziej chcielibyśmy, żeby wszystko poszło idealnie. I potrafią zabrać nam sporą część talentu, profesjonalizmu i skuteczności.

Bo stres przed wystąpieniem publicznym nie dzieje się wyłącznie w naszej głowie. On dzieje się w całym ciele.

Co stres robi z naszym ciałem?

Nie każdy rodzi się z naturalnym talentem do swobodnego występowania przed innymi ludźmi. Jedni bez problemu wychodzą przed grupę, zaczynają mówić i po kilku sekundach czują się jak u siebie. Inni na samą myśl o prezentacji mają przyspieszone bicie serca, spięte ramiona i pustkę w głowie. Na to, jak radzimy sobie z wystąpieniami publicznymi, wpływa wiele czynników. Znaczenie mają między innymi cechy osobowości, wcześniejsze doświadczenia, środowisko, w którym dorastaliśmy, a także to, czy mieliśmy wcześniej okazję ćwiczyć występowanie przed innymi. Ciało również ma tutaj bardzo dużo do powiedzenia. U jednej osoby stres objawi się napięciem mięśni. U innej płytkim oddechem albo problemem z głosem. Ktoś zacznie mówić zdecydowanie szybciej, a ktoś inny będzie miał trudność
z wydobyciem z siebie pierwszego zdania.

Dlatego nie ma jednej magicznej techniki, która działa na wszystkich. Na spięte mięśnie jednej osobie pomogą techniki oddechowe. Ktoś inny potrzebuje ćwiczeń dykcyjnych i pracy z głosem. Dla jeszcze kogoś dobrym sposobem będzie joga, taniec albo inne formy ruchu, które pomagają lepiej poczuć swoje ciało, rozluźnić je i poprawić postawę. Są również osoby, u których lęk przed oceną jest tak silny, że warto sięgnąć po dodatkowe wsparcie psychologiczne lub psychoterapeutyczne.

Każdy człowiek jest inny. Każdy ma inne doświadczenia i każdy robi postępy w swoim tempie. Ale jest jedna dobra wiadomość. Możemy nauczyć się lepiej funkcjonować w sytuacji stresu i wejść
z komunikacją społeczną na wyższy poziom swoich możliwości.

„Nie lubię mówić, ale muszę”

W środowiskach korporacyjnych pracują setki osób o bardzo wąskich specjalizacjach. Programiści, analitycy, prawnicy, specjaliści IT, finansiści czy inżynierowie mogą przez większość dnia wykonywać swoją pracę przed komputerem. Ich stanowisko nie zawsze wymaga regularnych wystąpień przed większą grupą. Aż pewnego dnia przychodzi wiadomość od szefa: „Potrzebuję, żebyś jutro zaprezentował to przed zarządem”. I nagle człowiek, który doskonale zna się na swojej pracy, musi zrobić coś, czego bardzo nie lubi.

W mojej pracy spotkałam właśnie taką osobę. Przygotowywałam do wystąpienia klienta, który na polecenie swojego szefa musiał zastąpić kolegę podczas prezentacji przed zarządem firmy. Wiedza była. Kompetencje były. Doświadczenie zawodowe również. Problemem było wystąpienie publiczne. Podczas naszych indywidualnych warsztatów wyszło na jaw, ile napięcia może zgromadzić ciało w sytuacji, która dla jednej osoby jest zwykłą prezentacją, a dla drugiej ogromnym wyzwaniem. Pracowaliśmy nad oddechem, głosem, postawą ciała, sposobem mówienia i przede wszystkim nad tym, jak nie pozwolić stresowi przejąć kontroli nad całym wystąpieniem. Ta osoba miała dwa wyjścia. Mogła odmówić i ponieść konsekwencje tej decyzji. Albo mogła podjąć rękawicę i zacząć pracować nad obszarem, który do tej pory był dla niej ogromnym dyskomfortem. Udało się.

I właśnie takie historie bardzo lubię w swojej pracy. Bo często okazuje się, że największą przeszkodą nie jest brak wiedzy, talentu czy profesjonalizmu. Jest nią lęk przed porażką, który pojawia się jeszcze zanim zaczniemy działać.

Stresu nie trzeba wyłączać

Mam wrażenie, że często oczekujemy od siebie niemożliwego. Chcemy wejść na scenę i w ogóle się nie stresować. Chcemy mieć spokojne ręce, pewny głos, idealną dykcję i żadnej pustki w głowie. Tylko że stres jest naturalną reakcją organizmu. Nie zawsze da się go wyłączyć jak powiadomienia na telefonie. Można natomiast nauczyć się go rozpoznawać i odpowiednio nim zarządzać. To właśnie jest dla mnie jedna z najważniejszych umiejętności w wystąpieniach publicznych. Nie chodzi o to, żeby nigdy się nie bać. Chodzi o to, żeby móc działać mimo lęku. Bo pewność siebie nie zawsze pojawia się przed działaniem. Czasami pojawia się dopiero po tym, jak zrobimy coś, czego wcześniej bardzo się baliśmy.

Autor artykułu – Anna Szatybełko

#

Comments are closed