Kiedy myślimy o logopedzie, najczęściej przed oczami staje nam dziecko uczące się mówić. Ćwiczenia języka, poprawianie głosek, „r”, które nie chce się pojawić, albo „sz”, które zamienia się w „s”. Rzeczywiście, logopedia bardzo często kojarzy się z pracą z dziećmi. Ale potrzeby związane z mową, głosem i sposobem komunikowania się nie kończą się wraz z wejściem w dorosłość. W swojej pracy zawodowej mam okazję pracować zarówno z dziećmi i młodzieżą jako trenerka wokalna, jak i z dorosłymi, których wspieram w rozwoju kompetencji związanych z wystąpieniami publicznymi. Dzięki temu obserwuję szerokie spektrum wyzwań związanych z głosem, wymową, artykulacją i komunikacją – na różnych etapach rozwoju i w różnych sytuacjach zawodowych. Jeśli chodzi o wystąpienia publiczne – dobry styl i forma wypowiedzi są bardzo ważne.

Z logopedą może pracować również osoba dorosła. Co więcej, w niektórych zawodach świadoma praca nad wymową, artykulacją i głosem jest ważnym elementem profesjonalnego rozwoju.

Jak uczymy się mówić?

Rozwój mowy dziecka przebiega indywidualnie. Na sposób, w jaki mówi, wpływa wiele czynników – między innymi budowa i funkcjonowanie aparatu artykulacyjnego, sposób oddychania, słuch, budowa języka i jamy ustnej. Znaczenie ma również środowisko, w którym dziecko dorasta. Dziecko uczy się przecież przede wszystkim przez obserwację, słuchanie i powtarzanie. Zapamiętuje nie tylko słowa, ale również sposób ich wypowiadania: tempo, melodię zdania, akcent i artykulację.

Dlatego warto przyglądać się nie tylko temu, czy dziecko mówi, ale również jak mówi.

Kiedy potrzebna jest pomoc logopedy?

Czasami wystarczy odpowiednio dobrana gimnastyka języka i aparatu artykulacyjnego. Innym razem potrzebna jest pogłębiona diagnoza. Trudności mogą wynikać z nieprawidłowego ułożenia języka, ograniczonej ruchomości, wad zgryzu czy innych uwarunkowań anatomicznych. W określonych przypadkach konieczna może być również konsultacja z ortodontą, laryngologiem, foniatrą czy innym specjalistą.

Przykładem może być krótkie wędzidełko języka. W takiej sytuacji samo powtarzanie ćwiczeń może nie rozwiązać problemu, jeżeli język nie ma odpowiedniej swobody ruchu. Dlatego profesjonalna praca nad mową powinna zaczynać się od rozpoznania przyczyny, a dopiero później od odpowiednio dobranych ćwiczeń.

Dorosły też może mówić lepiej

Dobra wiadomość jest taka, że na pracę nad wymową nigdy nie jest za późno. Dorosły człowiek ma oczywiście utrwalone nawyki artykulacyjne, ale można je zmienić. Język jest mięśniem, możemy więc pracować nad jego sprawnością, zakresem ruchu i prawidłowym ułożeniem. Dotyczy to między innymi głosek, które dla części osób są szczególnie wymagające – takich jak „r”, „s”, „ś” czy „cz”. Zmiana wymowy nie polega jednak na mechanicznym powtarzaniu słów. To nauka nowego wzorca ruchowego, która wymaga czasu, świadomości i regularności.

Dykcja to nie zawsze wada wymowy

Warto rozróżnić te dwie kwestie. Można nie mieć klasycznej wady wymowy, a jednocześnie mówić niewyraźnie. Powodem może być zbyt szybkie tempo, niewłaściwe gospodarowanie oddechem, „połykanie” końcówek wyrazów, zbyt mała praca języka albo napięcie w obrębie aparatu mowy.

Szczególnie dobrze widać to podczas wystąpień publicznych. Osoba, która na co dzień mówi poprawnie, może przed kamerą albo podczas prezentacji zacząć przyspieszać, ściszać głos lub artykułować słowa mniej precyzyjnie. Wtedy problemem niekoniecznie jest wada wymowy. Może nim być sposób używania głosu w sytuacji stresu.

Gdzie kończą się moje kompetencje?

W swojej pracy trenera wystąpień publicznych dobrze wiem, gdzie mam kompetencje i gdzie się one kończą. Pracuję między innymi nad dykcją, tempem mówienia, wyrazistością wypowiedzi, oddechem, głosem i sposobem narracji. Korzystam z wiedzy zdobytej podczas studiów dziennikarskich, pedagogicznych i muzykoterapeutycznych oraz z doświadczenia pracy w mediach. W przypadku prostych trudności artykulacyjnych odpowiednio dobrane ćwiczenia mogą być bardzo pomocne. Ale jeśli widzę, że problem jest głębszy, nie próbuję zastępować logopedy. To dla mnie kwestia profesjonalizmu. Osobę, która potrzebuje pogłębionej diagnozy lub terapii, kieruję do odpowiedniego specjalisty – logopedy, ortodonty, laryngologa, foniatry, a w niektórych przypadkach również chirurga szczękowego.

Czego nauczyła mnie praca w telewizji?

Sama miałam okazję przekonać się, jak ważna jest taka współpraca. Kiedy pracowałam dla Grupy Polsat, byłam pod opieką świetnej logopedki – Agnieszki Kanabus. Nie miałam typowej wady wymowy, a mimo to jej wsparcie było dla mnie bardzo ważne. Pracowałyśmy również nad stylem narracji telewizyjnej właściwym dla stacji i standardów medialnych.

To doświadczenie pokazało mi, że dobrze mówić nie zawsze oznacza tylko mówić bez wad wymowy. Można mówić poprawnie, a jednocześnie pracować nad tym, aby mówić bardziej świadomie, precyzyjnie i adekwatnie do sytuacji.

Czy dorosły potrzebuje logopedy?

Jeżeli masz poczucie, że pewne głoski sprawiają Ci trudność, inni proszą Cię o powtarzanie słów, mówisz niewyraźnie albo od lat masz świadomość konkretnego problemu z wymową – warto skonsultować się z logopedą również w dorosłości.

Szczególnie jeśli Twój głos jest narzędziem pracy. Dotyczy to dziennikarzy, prezenterów, nauczycieli, wykładowców, menedżerów, ekspertów, prawników, handlowców, twórców internetowych i wszystkich osób, które regularnie komunikują się przed większą grupą ludzi lub przed kamerą.

Nie chodzi o to, aby każdy mówił identycznie. Profesjonalna komunikacja nie odbiera naturalności. Daje natomiast większą świadomość własnego głosu, artykulacji i sposobu mówienia. Bo ostatecznie nie chodzi tylko o to, żeby mówić poprawnie. Chodzi o to, żeby mówić tak, aby inni chcieli nas słuchać.

Autor artykułu – Anna Szatybełko

#

No responses yet

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *